Anacondas: The hunt for the blood orchid

Buahhhahaha :-D No nie moge, co za film. Poprostu żenada. Kilka dużych anakond siedzi sobie w środku dżungli i robi sobie orgie... Ech, głupia akcja, tendencyjni bohaterowie.

No ale czego chcieć od następcy pierwszego filmu o anakondzie. Mamy tu kupe zabawnych gagów. Możliwe że nie zostały pomyślane jako takowe przez reżyserów.

Uśmiałem się jak głupi. Super rozrywka przed śniadaniem. Albo w trakcie... I do tego te wielkie, głupie anakondy. Świetnie za to wyszła małpka, która wydawało się, że zostanie zjedzona na początku, a przeżyła do samego końca. I robiła sobie niewybredne śmiechy z reszty konających towarzyszy ;)